6 twarzy pracoholizmu – po czym poznać, że jest się uzależnionym?

Często od miłości, dzieli nas tylko jeden krok do nienawiści. Tak samo w pracy, od wielkiej pasji, wystarczy jeden krok w złą stronę, żeby stać się pracoholikiem. Termin pracoholizm, nie bez powodu jest podobny do określenia alkoholizm, tak aby, uzmysłowić siłę uzależnienia. Nałóg przejmuje kontrolę nad życiem, człowiek zawsze coś „musi” i nie jest w stanie pogodzić wszystkich swoich życiowych czynności.

Często od miłości, dzieli nas tylko jeden krok do nienawiści. Tak samo w pracy, od wielkiej pasji, wystarczy jeden krok w złą stronę, żeby stać się pracoholikiem.

Termin pracoholizm, nie bez powodu jest podobny do określenia alkoholizm, tak aby, uzmysłowić siłę uzależnienia. Nałóg przejmuje kontrolę nad życiem, człowiek zawsze coś „musi” i nie jest w stanie pogodzić wszystkich swoich życiowych czynności. Pracoholizm będę porównywała do uzależnienia od nikotyny, narkotyków, alkoholu i hazardu. Z jakiego powodu tak demonizuję? Zachęcam do przeczytania całego wpisu, tam znajdziecie odpowiedź.

Sytuacje, po których poznamy pracoholika:

Arek jest zawsze dostępny, nie ważne, o której godzinie do niego napiszesz, zawsze odpowiada na czacie w ciągu kilku minut.

Arek jest Project Managerem i bardzo mocno angażuje się w swoją pracę. Mam wrażenie, że przekroczył pewne granice. Pocztę i czat korporacyjny ma dostępny na trzech urządzeniach, w biurze korzysta z komputera stacjonarnego, w delegacji i na home office używa laptopa, a w każdym innym momencie życia odpisuje ze smatfona. Telefon jest cały czas połączony z internetem, więc każdy mail i wiadomość z czatu są sygnalizowane jak wiadomości. Dźwięki w telefonie są wciąż włączone, z tego powodu nie ma szans na przegapienie sygnału. Idziemy krok dalej, Arek nigdy nie rozstaje się ze swoim smartfonem, ma sto procent skuteczności w reagowaniu na każdą wiadomość. Pewnego dnia, jeden z pracowników dyżurujących w weekend, wysłał maila do Arka, była to wiadomość czysto informacyjna. Kilka dni później dostałam taki komunikat od pracownika: Wiesz, byłem w szoku, jak po trzech minutach od wysłania wiadomości do mnie zadzwonił i zaczął pytać o szczegóły. W tle słyszałem głosy dzieci, powiedziałem, że nie chcę mu przeszkadzać. Nie czułem się komfortowo, teraz staram się nie pisać do niego maili w weekendy.

Wnioski: Nadgorliwość, wynikająca z zachowań pracoholika, bardzo negatywnie wpływa na otoczenie i współpracowników. Osoby szanujące swój czas poza pracą, czują się w takich sytuacjach mało komfortowo. Osoby będące podwładnymi mają wyrzuty sumienia i uważają, że postąpiły źle nawiązując kontakt z pracoholikiem poza godzinami pracy. Pracoholik zabija dobrą atmosferę w zespole.

Magdalena to dobra szefowa, ale ja mam wrażenie, że jest androidem! Nigdy nie odpoczywa i zaczyna tworzyć obóz pracy…

Mnóstwo ludzi uwielbia pracować z twórczymi umysłami. Kreatywność wtedy rozlewa się na wszystkich współpracowników, mamy ciągle nowe zadania i nigdy nie jest nudno, marazm w takim zespole nie ma racji bytu. Magdalena to dobra szefowa, bardzo otwarta na nowe propozycje i rozwiązania, często mam wrażenie, że jest specjalistką w każdej dziedzinie jakiej się dotknie. Ale… Nadszedł dzień, w którym zaczęliśmy tworzyć mały obóz pracy, każdy dostawał do czytania obowiązkowe lektury, musieliśmy pisać o nich notatki dla innych, ja raz byłam wywołana do odpowiedzi, czułam się jak uczennica. W niedzielę wieczorem dostałam smsa z linkiem do artykułów branżowych, miałam się z nimi zapoznać i odnieść do treści na poniedziałkowym spotkaniu, z samego rana. Nie przygotowałam się i zostałam bardzo mocno skrytykowana w obecności innych członków zespołu. Skoro Magdalena nie potrzebuje odpoczynku i musi uczyć się cały czas czegoś nowego, to z jakiego powodu wymusza to samo na nas wszystkich?

Wnioski: Przerost ambicji jest cechą wiodącą u wielu pracoholików. Zawsze chce się więcej, lepiej, szybciej, częściej, bardziej w punkt! Wielu pracoholików jest prześladowanych przez poczucie marnowania czasu, nie potrafią się wyłączyć, gdyż dopadają ich wyrzuty sumienia. Mierzenie ludzi własną miarą zabija kreatywność w zespole, wywołuje też efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli ktoś cały czas naciska na mnie i zmusza mnie do nauki, to tracę wewnętrzną motywację.

Uczestniczyłam już w spotkaniach online w piątek wieczorem, w niedzielę rano i w trakcie urlopu. Dla Kacpra, lidera zespołu, nie ma rzeczy niemożliwych.

Jeśli mogłabym stworzyć teraz listę powodów, dla których warto urządzać telekonferencję, to nie starczyłoby miejsca, czasu, ani Waszej chęci do czytania. Kacper jest specyficznym liderem, pierwszy raz spotkałam się z takim modelem zarządzania. Ma bardzo mocno rozbudowane poczucie sprawiedliwości i odpowiedzialności zbiorowej, dzięki temu uwielbia organizować spotkania. Dyskutujemy, ponieważ: Beata wspomniała dziś, że szuka nowej pracy, człowiek wykonujący przegląd klimatyzacji chciał naciągnąć nas na dodatkowe koszty, osoby z zespołu wsparcia nie czyszczą ekspresu do kawy, a kierownik innego zespołu organizuje turniej gier online. Doskonale rozumiem, że te tematy są ważne, ale ja bardzo cenię sobie swój wolny czas. Zwracałam uwagę Kacprowi, jednak jest zaborczy, nie uznaje sprzeciwu. Podobno robi to dla „naszego dobra”. Kończyłam pracę w piątek i koleżanka z zespołu napisała do mnie: Dobrego weekendu, chociaż pewnie się i tak usłyszymy, ciekawe co Kacper wymyśli tym razem.

Wnioski: Lider wprowadzający własne zasady w zespole, nie przyjmuje sprzeciwu innych osób. Będąc pracoholikiem nie rozumie ich argumentacji. Dla niego najważniejsze jest dobro firmy, nie istnieją wartości ponad tym. Pracownicy tracą motywację, zaangażowanie spada, zaufanie jest mocno nadszarpnięte. Pracoholizm zabija kompetencje społeczne.

Gdy Ewa wychodzi z zebrania, to po jej krokach rozpoznaję w jakim jest nastroju i czy lepiej omijać ją szerokim łukiem.

Zespół stresu pozebraniowego to bardzo popularny termin w korporacjach. Ewa to typowy pracoholik, w jej życiu istnieje tylko praca, nie ma innych dziedzin, z których czerpałaby radość. Idąc dalej tym tropem, jeśli w pracy się coś nie układa, to w świadomości Ewy ta klęska rośnie do ogromnych rozmiarów. Ja tak nie mam, zdarzają się potknięcia, wiadomo, nie zawsze wychodzi mi sto procent zadań, mam jednak życie osobiste, z którego czerpię masę pozytywnych emocji. Życzę tego samego Ewie, a na ten moment, gdy wychodzi z zebrania i słyszę jej kroki, mocne, stanowcze tupanie obcasów, dobrze wiem co to zwiastuje. Wpada jak burza i przydziela nam nowe zadania, jak strzały z karabinu maszynowego. Dziś na zebraniu omawiany był projekt nowych kategorii, klient go odrzucił i teraz Aśka idzie się z tego tłumaczyć Ewie, szepnęła tylko: Trzymaj kciuki, żebym wyszła stamtąd żywa.

Wnioski: Dla wielu pracoholików poziom stresu nigdy nie spada. Rośnie regularnie i osiąga maksimum w trakcie zebrań służbowych. Emocje, które się kumulują mogą znaleźć ujście w każdym momencie, wystarczy mały błąd i katastrofa gotowa. Pracoholizm sprzyja stresującym sytuacjom, wybuchy psują atmosferę w pracy i stres udziela się wszystkim dookoła.

Zmęczenie trzeciego stopnia dotknęło Przemka, żal patrzeć, snuje się jak cień.

Lubię swoją pracę i zazwyczaj czuję się w niej komfortowo, są jednak sytuacje, w których nie wiem, jak postępować. Przemek jest przełożonym od trzech lat i za każdym razem obserwuję u niego ten sam trend, haruje jak wściekły, nie daje sobie chwili wytchnienia, a potem snuje się między nami jak cień. Pewnie by mi to nie przeszkadzało, ale są sytuacje, gdy potrzebuję jego pomocy lub akceptacji. Trzeci stopień zmęczenia powoduje rozdrażnienie i często biję się z myślami, czy wypada zadawać pytanie akurat teraz. Przemek ciągle o czymś zapomina, raz nawet zapomniał dopisać mojej premii do pliku, potem zapomniał mi o tym powiedzieć, a następnie nie miał czasu, żeby to ze mną wyjaśnić. Stale nie odpisuje na maile, później tłumaczy, że nie miał do tego głowy. Wczoraj kolega z zespołu powiedział do mnie: Może lepiej jak by poszedł na urlop? W takim stanie tylko przeszkadza nam w pracy.

Wnioski: Pracoholik to też człowiek i jego organizm ma swoje granice. Nawet jeśli dociera na skraj wyczerpania, nie potrafi odpuścić i odpocząć. Objawy zmęczenia wpływają na jakość pracy całego zespołu, Pracoholik daje innym zły przykład, każdy powinien mieć czas na odpoczynek.

Terminowy ból głowy dopadł Jolę i skutecznie zatruwa nam życie, nie wiem, ile jeszcze wytrzymam…

Dostaliśmy bardzo duże zadanie do zrealizowania, to pierwszy tak ogromny projekt w historii całego zespołu. Mamy przygotować dane do oferty dla nowego klienta. Wiele zadań zostało rozdzielonych na poszczególne osoby i Jola ma koordynować postępy prac. Jolanta pracuje najdłużej w firmie, wcale nie dziwi mnie, że została „szefem” naszej grupy, jednak zaczęła przekraczać zakres swoich kompetencji. Wyznaczyła bardzo krótkie terminy realizacji zadań i sprawdza każdy drobny postęp. Siedzi nad poszczególnymi zdaniami tak długo, że pisze wszystko od nowa, po swojemu. Ustawiła nam liczniki czasu na każde zadanie i piętnaście razy dziennie przypomina na jakim etapie jesteśmy. Ciągle powtarza, że: nie zdążymy, nie damy rady, zostało mało czasu, nie mamy gotowych elementów, pracujemy zbyt wolno, trzeba się bardziej postarać! Jola jest bardzo zestresowana, cały zespół stracił nadzieję na sukces, pewnie zawalimy to zadanie.

Wnioski: Większość pracoholików żyje terminami, pilnują ich dokładnie i zawsze odczuwają stres związany z tym zadaniem. Zapominają wtedy, że motywacja jest ważniejsza, negatywne nastawienie nie wróży sukcesu. Zachowania wpływają na cały zespół, stres się udziela, spada zaangażowanie, znika wiara w zrealizowanie zadania.

Nałóg, czyli pracoholizm, powoduje:

  • Izolację społeczną
  • Zaburzenia snu
  • Stres wywołany natłokiem informacji
  • Presję z powodu rozrastających się obowiązków
  • Obsesyjne myśli o mailach i terminach
  • Wybuchy agresji
  • Spowolnione trawienie
  • Zwiększone tętno i ciśnienie krwi
  • Stany lękowe lub ataki paniki
  • Niszczy życie osobiste
  • W skrajnych sytuacjach powoduje warunki do kolejnych uzależnień typu alkoholizm.

To tylko kropla w morzu, jednak opisane sytuacje są inspirowane prawdziwymi wydarzeniami, jakich byłam świadkiem w swoim życiu zawodowym. Jeśli choć część z nich, mogłaby dotyczyć Ciebie osobiście, to zatrzymaj się na chwilę i zastanów czy nałóg nie próbuje zawładnąć Twoim życiem.


Autorką artykułu jest Katarzyna Zienkiewicz, Specjalista ds. Zarządzania jakością w Euvic.
Jeśli chcecie porozmawiać z Kasią o pracy, motywacji, celach, czy budowaniu poczucia własnej wartości, zachęcamy do kontaktu: katarzyna.zienkiewicz@euvic.pl